Promocja tomu poetyckiego Jana MJ Masłyka, Klub Dziennikarzy Pod Gruszką, 12 maja, godz. 18.00

21 kwi


Foto: Grażyna Potoczek


CISZA I CZAS W POEZJI JANA MASŁYKA
 „… a i jeszcze to … Kamień (od)rzucony … Wiersze z(a)/(e)brane” to niewątpliwie oryginalny tytuł nowej książki Jana Masłyka, prezentowanej podczas literackiego wieczoru w Klubie „Pod Gruszką”. Prowadząca spotkanie Anna Pituch-Noworolska, prezes Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich, przedstawiła krótki biogram Jana Masłyka: literata, historyka, andragoga, plastyka, publicysty, dziennikarza i tłumacza. Bohater wieczoru wydał serię 34 mini tomików literackich. Ponadto jest autorem opowiadań i następujących publikacji poetyckich: „Jam poeta”, „Wiersze”, „Okruchy nadziei”, „Odnowa marzeń”, „W drodze zdarzyć się może wszystko”, „Lunaryki”, oraz dwujęzycznego tomiku „Poezja/Poems”.
W rozmowach na temat ostatniego, prezentowanego na spotkaniu, tomiku dominowały stwierdzenia, że wiersze w nim zawarte są niezwykle precyzyjne i bardzo treściwe. Dlatego należy je czytać powoli i nie wszystkie na raz. Znany z powściągliwości styl wypowiedzi autora, w promowanym tomie jest bardziej dialogowy, prowadzący do celu jakim jest przesłanie dla czytelnika, wyrażone choćby w zacytowanym wierszu „Opowiadać”.
Słowa ważne, wokół których krąży symbolika wierszy w tej książce, to cisza i czas. Cisza dla autora jest milczeniem i burzą myśli jednocześnie, dotyka czegoś, co jest ulotne. Ma swoją melodię i można ją rozpatrywać w różnych aspektach, co wybrzmiało w przeczytanym przez Annę Pituch-Noworolską wierszu „Drażnienie ciszy”. Natomiast czas, w ocenie prowadzącej spotkanie, to dylemat, który ma wielowarstwowe znaczenie i przewija się w wierszach nazwany właśnie czasem albo opisany jako sytuacja dziejąca się z jego uwzględnieniem. Według autora warto zastanowić się nad czasem. Cywilizacja narzuca nam pewne ramy i kategorie czasowe, jednak my mamy swoją interpretację istnienia w nim.
W rozmowie padło wiele pytań na różne tematy, na przykład: co poeta może zbudować na uchwytnej chwili, czy tytuł nie jest czasami nieszczęściem dla wiersza, czy interpunkcja może narzucać odbiorcy sposób interpretacji, dlaczego w tytule tomiku znalazł się kamień. W tej dyskusji oboje interlokutorzy byli zazwyczaj zgodni i dochodzili do podobnych wniosków.
Z wypowiedzi bohatera wieczoru dowiedzieliśmy się także, że przywiązuje duże znaczenie do analizy tekstu. Są wiersze, których nigdy już nie poprawi, bo słowa użyte kiedyś, miały inny wydźwięk, uruchamiały inny przekaz. Przyznał, że ma tendencję do zostawiania otwartej przestrzeni dla czytelnika, żeby ten mógł wejść w dialog z autorem. Lubi pisać na czystych kartkach, nieliniowanych i niekratkowanych.
Autor uważa, że poezja ma leczyć. „Leczyć duszę, to wyobrażać sobie rzeczy niewyobrażalne”. Więc starajmy się wyobrażać sobie rzeczy niewyobrażalne, ponieważ one są nam niezbędne do funkcjonowania. Tym przesłaniem, które stanowi motto każdego z wydanych tomików, zakończył się ten ciekawy, zapewne inspirujący innych twórców, wieczór autorski Jana Masłyka.
Grażyna Potoczek