Promocja tomu poetyckiego Ireny Kaczmarczyk „Intymnie”, Klub Dziennikarzy Pod Gruszką, 12 marca, godz. 18.00

7 Lut


Wczoraj „intymnie” znaczyło dużo poezji IRENY KACZMARCZYK

Trudno mi jest oceniać dorobek twórczy mojej koleżanki Ireny Kaczmarczyk, z którą znamy się od lat. Połączyła nas poezja, dlatego znam Jej wiersze prawie na pamięć. Zawsze bardziej bliska jest mi krótka forma niż kilkunastozwrotkowce (ale można i tak) z całym szacunkiem dla ich twórców. Klub Dziennikarzy Pod Gruszką ma swój klimat i swoją historię – o tym dobrze wiemy, a sala Baltazara Fontany to idealne miejsce do popularyzowania poezji. Wczoraj widownia wypełniona była do ostatniego miejsca. Prezes krakowskiego oddziału ZLP Anna Pituch-Noworolska – otwierając spotkanie promujące nowy tom poezji autorstwa Ireny Kaczmarczyk, zwróciła szczególną uwagę na drobiazgi w naszym codziennym życiu, na których autorka poprzez metaforę buduje klimat. To rzadka umiejętność i nie każdy poeta potrafi temu zadaniu sprostać. Następnie o książce Ireny Kaczmarczyk słowo krytyczne wygłosił sam autor posłowia do tomu „intymnie” dr Michał Piętniewicz. W dalszej kolejności głos zabrała sama poetka Irena Kaczmarczyk, przedstawiając swoich gości, a przede wszystkim ilustratorkę tomu „intymnie” krakowską artystkę malarkę Renatę Kulig-Radziszewską. Wiersze wybrzmiały w interpretacji samej autorki i Jej gościa – Bogdana Dmowskiego, który na tę okoliczność przyjechał specjalnie z Wuppertalu z Niemiec. Swoją obecnością uświetnił spotkanie występ Jarka Kąkola z zespołem (Michalina Putek – skrzypce i Sebastian Adamczewski – gitara). Poezja śpiewana to przysłowiowa wisienka na torcie tego wieczoru – nic dodać, nic ująć. Była i niespodzianka od lidera grupy Jarka Kąkola, który na tę okoliczność skomponował muzykę do wierszy Ireny Kaczmarczyk, a my mieliśmy przyjemność jej wysłuchania na zakończenie wieczoru. Muszę dodać, że była to promocja, na którą czekałam z niecierpliwością wraz z innymi miłośnikami poezji Ireny Kaczmarczyk i nikt z nas się nie zawiódł, a wręcz potwierdziło się, że poezja w krakowskim środowisku ma się bardzo dobrze. Pozostaje podziękować Irenie Kaczmarczyk, Bogdanowi Dmowskiemu i zespołowi na czele z Jarkiem Kąkolem.

Tekst: Danuta Perier-Berska

Foto: Andrzej Walter

Walentynki 2019, Klub Dziennikarzy Pod Gruszką, 12 lutego, godz. 18.00

21 Sty


Foto: Andrzej Walter


O miłości w Krakowie

   Właściwie żyjemy w czasach niełaskawych dla miłości. W czasach rozpoznanych naukowo, policzalnych i ufających jedynie bezdusznej materii. Niektórzy mawiają, że w czasach miłości zdefraudowanej, skomercjalizowanej i przedefiniowanej. Jakby nieznacznie zwietrzałej w wymiarze ogromu tego pojęcia. A jednak miłość, to jedna z ostatnich szans na ocalenie w takim świecie naszego człowieczeństwa.

   Grupa krakowskich poetek podjęła się trudnego zadania, aby właśnie w tym, a nie innym świecie odważnie pisać i opowiedzieć nam o miłości. Do tego na przekór tendencjom coraz popularniejszej propagandy uniseksualnej poetki te postawiły prowokacyjną tezę, że chcą porozmawiać z nami wierszem o czymś, co nazwały stricte „miłością kobiecą”, sugerując tym samym, że istnieje zarazem i jakaś inna jej odmiana – nazwijmy ją męską, że ów podział determinują przecież jakieś tajemne i trudne do uchwycenia cechy właściwe różnicy pomiędzy kobietą, a mężczyzną, a co za tym idzie, chciały się wpisać w nurt miłości odwiecznej, tej tradycyjnej, prostej, a zarazem jakże skomplikowanej. Wyszło im to całkiem nieźle.

   12 lutego 2019 w Krakowie, we wtorek, w Klubie Dziennikarzy Pod Gruszką nasz oddział Związku Literatów Polskich przedstawił bardzo piękny i nastrojowy wieczór poezji autorskiej: Danuty Perier-Berskiej, Ireny Kaczmarczyk i Doroty Lorenowicz. Gościnnie w naprzemiennej recytacji wystąpiła pani Agata Bernadt z krakowskiej Piwnicy Hotelu Pod Różą znana z propagowania i rozpowszechniania poezji ze swoim znakomitym zespołem „Krakowskie Przedmieście”, czym miło uświetniła ów zaczarowany wieczór. Całość poprowadziła nad wyraz sprawnie Anna Pituch-Noworolska w swej nowej, pełnej pasji, wyzwań i zaangażowania roli Prezesa Zarządu Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich. To był udany wieczór.

   Sądzę, że już dziś w Krakowie nazwisk tych nie trzeba nikomu polecać i przedstawiać. Mówią same za siebie. Krakowskie poetki udźwignęły ciężar zadania. Sprzeciwiły się temu światu piękną, czułą i wrażliwą poezją, która pozwoliła nam wszystkim oderwać się choć na moment od zawirowań codzienności. Usłyszeliśmy też bardzo ciekawą artystycznie różnorodność dykcji owej niesłychanej „miłości kobiecej”. Od przejmującego świadectwa tragicznej utraty w wykonaniu Danuty Perier-Berskiej, po liryczno-leśmianowskie słowa Ireny Kaczmarczyk, aż do finezyjnego opisu pewnej zwyczajności w miłości i w życiu, której mistrzynią jest od lat Dorota Lorenowicz. Ta sama miłość, ale przecież nie taka sama. Przecież jakże inna. Inny jest: aspekt, punkt widzenia, inny też krąg uczuć, aż strach pomyśleć, co czai się w kobietach, kiedy porusza się te struny.

   Nasze… nie bójmy się tu użyć tego słowa w pełni jego sensu, wymiaru i znaczenia – kobiety, znakomite Koleżanki z KO ZLP, w dodatku artystki i uznane poetki, dały przekonujące świadectwo, że miłość… przecież nigdy się nie kończy, że miłość trwa, że miłość to tak wiele jej twarzy, że miłość to po prostu uzasadnienie naszego tu bycia, życia i przemijania, i tęsknoty za nieskończonym. Powiedziały nam jeszcze coś ponad to, że miłość – to właśnie kobieta i mężczyzna – układ odwieczny, wymyślony tak, a nie inaczej. Oj, „Wiosna” nic z tego nie zrozumie… ale trudno. Zostawmy nowoczesność nowoczesności, a miłość miłości. A wiosna… niech nadchodzi…

   I na koniec, dajmy się wypowiedzieć choć na moment samej poezji…

Kim ona jest teraz
 
Sąsiedzi mówili, że umarła za życia,
że oddała mu siebie na wieczność, z wyjątkiem oczu,
które teraz szukają obrazów wspólnie malowanych.
Na święta nie umyła okien, nawet podłogi nie przetarła,
jak mała dziewczynka chodzi po jego śladach
oszalała z bólu,
jakby ktoś żywcem amputował jej przyszłość.
Sąsiedzi mówią o niej wariatka, inni − nawiedzona,
jeszcze inni doszukują się w niej artystki.
Danuta Perier-Berska

 

Taniec
 
Jak dziś wyglądam?- pytasz w liście
W lnianej sukience z Grechutą tańczę
Czyszczę lusterko, perlę listy
Gotuję zupę z pomarańczy.
 
Sukienka pachnie tuberozą
Zerwałam ją z wiersza Juliana
I szafirowe sińce mam pod oczami
Jak leśmianowskie bratki w chwili pożegnania.
 
Od wiolonczeli gęstnieje powietrze
I walca z suknią nawet sufit tańczy
Lniana tęsknota wtula się piosenkę
w mandarynki i w pomarańcze.
 
Irena Kaczmarczyk
 
   I trochę z przymrużeniem oka …
 
Zły wybór
 
Nie mogę
pomóc
wszystkim kotom
odartym z ciepłych domów,
przygarnąć
wszystkich psów
zwolnionych z wierności
i kochać
wszystkich mężczyzn
zasługujących na miłość.
(…)
Dorota Lorenowicz

 

Dziękujemy naszym artystkom za przyjemny wieczór. Licznie przybyłej publiczności za spędzony wspólnie czas.

Czas ten, oczarowany dobrą poezją jest zawsze czasem nieskończenie mistycznym, czasem zastygłym, zatrzymanym, ukradzionym temu światu na przekór wszelkim smutkom i przemijalności, a miłość … o miłości będzie jeszcze można powiedzieć bardzo, bardzo wiele, właściwie tyle, ilu napotkamy ludzi, tyleteż odnajdziemy ich świadectw. Z jednym, jakże ważnym i kapryśnym zastrzeżeniem.
Nie każdy przecież rodzi się poetą.
14 lutego 2019, Gliwice
 
Andrzej Walter

SPOTKANIE OPŁATKOWE, Klub Dziennikarzy Pod Gruszką, 17 grudnia, godz. 18.00

3 Gru



Wigilijny opłatek członków Krakowskiego Oddziału ZLP.

Jak nakazuje tradycja, tegoroczny opłatek bożonarodzeniowy  miał miejsce w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką” w pięknej Sali Fontany. Tutaj zgromadzili się zaproszeni goście nie tylko z Krakowa, ale i z odległych miast Polski. Po zwyczajowym powitaniu przez prezes Krakowskiego Oddziału ZLP – Joannę Krupińską-Trzebiatowską oraz dyrektora Biblioteki Kraków – dra Stanisława Dziedzica odbyło się wręczenie autorom kolejnego, 11 numeru Literata Krakowskiego, po czym nastąpiła prezentacja wierszy o tematyce świąteczno-noworocznej. Nie zapomniano o oprawie muzycznej spotkania, którą zapewnili –  Wiesław Podolski  (saksofon), Krystyna Kijania – fortepian, Ewa Setkowicz śpiew oraz Robert Marcinkowski – gitara i śpiew. Na zakończenie spotkania  wszyscy zebrani na sali goście zostali zaproszeni przez wiceprezes KO ZLP Alicję Tanew do wspólnego śpiewania kolęd. Joanna Krupińska-Trzebiatowska, życząc wszystkim spokojnych świąt, zaprosiła zgromadzonych gości do składania życzeń i dzielenia się opłatkiem oraz na lampkę wina i symboliczny poczęstunek.

Tekst: Danuta Perier-Berska

Foto: Danuta Perier-Berska, Irena Kaczmarczyk

Wieczór autorski Bronisława Kozieńskiego, Klub Dziennikarzy Pod Gruszką przy Bibliotece Kraków, 13 listopada, godz. 18.00

3 Lis



Bronek z Obidzy w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką”

13 listopada 2018 r. odbył się w Krakowie wieczór autorski Bronka z Obidzy. To już drugie spotkanie w Sali Fontany tego poety, członka Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich, które poprowadził prof. Bolesław Faron, odkrywca i propagator talentu poetyckiego Bronisława Kozieńskiego. Profesor skrupulatnie omówił twórczość sądeckiego poety, nawiązując do jego miejsca pochodzenia i zamieszkania, a tym miejscem jest wieś Obidza, położona w powiecie nowosądeckim, gmina Łącko. Nie bez znaczenia zapewne jest fakt, iż prof. B. Faron pochodzi z Czarnego Potoku k. Łącka, miejscowości graniczącej z Obidzą, stąd znane mu są krajobrazy, realia i mentalność ludzi zamieszkujących tamte okolice. Prof. B. Faron kilkakrotnie podkreślał, iż poezja Bronka z Obidzy jest swoistym fenomenem, a sam twórca, z zawodu stolarz i budowlaniec, obdarzony jest wspaniałym zmysłem obserwacyjnym, wrażliwością; jest przy tym osobowością niezależną, nieufną, sceptyczną, krytyczną i nie szczędzi gorzkich słów nawet najbliższemu otoczeniu. Bronek z Obidzy po prostu jest sobą. Można by go nazwać – stwierdził Profesor – kronikarzem społeczności, z której się wywodzi. Urzekła Bolesława Farona wypowiedź autora pięciu wydanych dotąd książek poetyckich, dotycząca rozumienia istoty poezji. Przytoczył więc licznie zgromadzonym słuchaczom słowa Kozieńskiego: „Poezja to inny świat, do którego można wejść, (…) to błądzenie we mgle. Trzeba się w niej umieć poruszać. Potrafić w niej żyć i wiedzieć też, kiedy z niej wyjść do codziennego życia i kiedy znów wrócić. Wchodzić i wychodzić”.

Bronek z Obidzy zaprosił „Pod Gruszkę” zespół muzyczny „Byle do Góry”, który w trzyosobowym składzie zaśpiewał siedem wierszy poety. W wykonaniu Jerzego Hołowni (gitara, organki), Bartłomieja Hołowni (gitara) i Leszka Trząski (skrzypce) usłyszeliśmy m.in. znany, piękny utwór: „Noc pięknych koni” i wstrząsający: „Wołyń”.

Tekst i foto: Irena Kaczmarczyk