Promocja tomu poetyckiego Danuty Perier-Berskiej „między wcieleniami”, Klub Dziennikarzy Pod Gruszką, 22 września, godz. 18.00

18 sie


Foto: Maria Leżańska


KOBIECY WIECZÓR Z POEZJĄ
Na podium w sali Fontany Klubu Dziennikarzy Pod Gruszką wczoraj wieczorem pojawiły się tylko kobiety – autorka nowego tomiku poezji Danuta Perier-Berska i prowadząca spotkanie Lucyna Bełtowska oraz Niezależna Grupa Teatralna „Porfirion”, czyli kolejne 3 kobiety. Spotkanie otwarła pani Grażyna Potoczek. Sala była pełna do ostatniego miejsca.
Nowy tomik autorki ma tytuł: „między wcieleniami” i piękną lśniąca okładkę. Ozdobą okładki jest nietypowa mandala z symetrycznymi kręgami utworzona z rozbitych kawałków porcelanowych filiżanek zamiast malowanej lub tradycyjnej z kolorowego piasku. Z tych samych fragmentów filiżanek są w książce dwie „układanki” – jedna to sylwetka filiżanki a druga sylwetka ptaka. Są ozdobą stron tytułowych rozdziałów, na które podzielony jest tomik.
Panie zaczęły wieczór od rozmowy. I w tej rozmowie pojawiło się pytanie do autorki o jej ocenę poezji. I tu usłyszeliśmy, że według autorki jest poezja kobieca i męska. Prowadząca miała odmienne zdanie, twierdząc, że jest poezja dobra lub zła bez względu, kto trzyma w dłoni pióro. Nie zmieniło to miłej atmosfery i wieczór potoczył się dalej. Czytanie wierszy przez autorkę i prowadzącą rozpoczął wiersz tytułowy „Między wcieleniami”
Kim byłam między wcieleniami
Pisząca na skórze skał
Zielarką
Wiedźmą spaloną na stosie
Strażniczką dawnych wierzeń
A może florystką
Układającą słowa
W bukiety
To ciekawy wiersz, bo w przenośniach pokazuje, jak wiele w naszym życiu jest ról – właśnie owych wcieleń, które spełniamy zależnie od sytuacji życiowej, potrzeby czy konieczności. Wieczór miał piękną oprawę muzyczną poezji śpiewanej. Twórcą muzyki jest pani Grażyna Łapuszek, a słowa oczywiście Danuty Perier-Berskiej. Panie współpracują od ponad 20 lat, a efekty ich współpracy to koncerty promujące poezję śpiewaną. W tym wieczorze usłyszeliśmy m.in. piosenkę i melorecytacje przypominające pobyty autorki w Paryżu – to w ramach wspomnień. W książce „między wcieleniami” drugi rozdział „Muzyka spadających liści” to właśnie część wspomnieniowa i bardziej osobista.  Zacytuję jeden z wierszy.
Zapadam się po
Kostki
Kolana
Pas
Moja twarz
Jak jesienny liść
Jak wiekowe drzewo
Na końcu drogi
Kurczowo trzymam się gałęzi
Powtarzając jak mantrę –
Jeszcze
Mogę oddychać
Uśmiechać się
Pisać wiersze
Jeszcze
Mogę marzyć
I tym stwierdzeniem „mogę marzyć” chciałabym zakończyć swoją refleksję o wieczorze kobiecej, zdecydowanie kobiecej poezji w Klubie Dziennikarzy Pod Gruszką.
Anna Pituch-Noworolska

Promocja płyty Andrzeja Krzysztofa Torbusa i Pawła Kuzory, Klub Dziennikarzy Pod Gruszką, 8 września, godz. 18.00

7 sie


Foto: Maria Leżańska


NOSTALGICZNE ŚPIEWANIE
Promocja dwupłytowego albumu Andrzeja Krzysztofa Torbusa – „Okruchy melancholii” i Pawła Kuzory – „Krótka opowieść sentymentalna” przygotowana i zorganizowana przez Krakowski Oddział Związku Literatów Polskich odbyła się, niestety, bez udziału jednego z autorów.
27 lipca zmarł Andrzej Krzysztof Torbus – nieodżałowany poeta, autor książek dla dzieci i dorosłych, tekstów piosenek, scenariuszy estradowych, redaktor pism literackich, współzałożyciel Grupy Poetyckiej „Tylicz”. Jego utwory publikowane były w wielu antologiach i almanachach, w prasie polskiej i zagranicznej oraz w śpiewnikach turystycznych.
Spotkanie wokół promowanej płyty przerodziło się zatem w wieczór wspomnień o Andrzeju Krzysztofie Torbusie.
Współprowadzący to spotkanie z Pawłem Kuzorą, Andrzej Walter, przeczytał kilka fragmentów obszernego tekstu o zmarłym poecie autorstwa Andrzeja Dębkowskiego. Oto kilka wyimków:
„Nie udawał wielkiego poety, choć nim był. Nie budował dystansu, choć mógł. Nie otaczał się murem własnej legendy. Siadał obok człowieka i rozmawiał tak, jakby znali się od dzieciństwa”.
„Czas płynął, zmieniały się miejsca, zmieniali się ludzie, ale Andrzej pozostawał taki sam. Pogodny. Dowcipny. Serdeczny. I niewiarygodnie dobry. Do dziś nie potrafię przypomnieć sobie sytuacji, w której odmówiłby komuś pomocy. Nigdy nie słyszałem z jego ust pogardy wobec młodych poetów. Nie wyśmiewał debiutantów. Nie zazdrościł sukcesów kolegom. Umiał cieszyć się cudzym szczęściem, a to przecież jedna z najrzadszych cech ludzi naprawdę wielkich. Był jednym z tych ludzi, którzy nie noszą masek”.
„Andrzej miał niezwykły dar opowiadania. Potrafił zwyczajną historię zamienić w małą balladę. Nie wiadomo było, gdzie kończy się fakt, a zaczyna poezja. Ale właśnie taki był. Nawet w codzienności widział coś więcej niż inni. Miał duszę bajarza, wyobraźnię dziecka, serce człowieka, który nigdy nie przestał się zachwycać światem”.
„Był prawdziwym sztukmistrzem metafory. Niewielu poetów potrafiło tak żonglować obrazami, nie popadając przy tym w przesadę. U Andrzeja metafora nigdy nie była popisem. Była naturalnym oddechem poezji. Czytając jego wiersze, miałem wrażenie, że świat naprawdę wygląda właśnie tak, jak go opisał. Jakby drzewa mówiły jego językiem, jakby potoki znały jego rytm, jakby góry od wieków czekały właśnie na niego, aby ktoś wreszcie oddał im głos”.
Podczas spotkania wysłuchaliśmy kilku piosenek obu autorów, poczynając od tej, której nie ma na płycie. „Pojechałeś na daleką wędrówkę”. Paweł Kuzora napisał ją dla przyjaciela już po jego śmierci. Tych piosenek wybrzmiało w Sali Baltazara Fontany kilka, przeplatanych wspomnieniami prowadzących, cytatami z wypowiedzi krytyków na temat poezji Andrzeja K. Torbusa i czytaniem jego wierszy. Jeden z nich w interpretacji Andrzeja Waltera skierowany był do żony autora, Ewy Torbus, obecnej na spotkaniu.
Pomysł wydania tej płyty zrodził się, kiedy Paweł Kuzora, poeta i prozaik, zafascynowany nowymi technologiami, możliwościami wykorzystania sztucznej inteligencji, stworzył muzykę do wiersza Andrzeja Krzysztofa Torbusa…
Grażyna Potoczek

KRAKOWSKA NOC POETÓW, Klub Dziennikarzy Pod Gruszką, 23 czerwca, godz. 17.30

24 maj


Foto: Grażyna Potoczek, Danuta Sułkowska, Małgorzata Kulisiewicz, Maria Leżańska


KRAKOWSKA NOC POETÓW 2026
Tegoroczna Krakowska Noc Poetów odbyła się 23 czerwca, jak zwykle w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką”. Była połączona z promocją 54. numeru Almanachu Krakowskiej Nocy Poetów prezentującego wiersze członków KO ZLP, kolegów i koleżanek, których już nie ma wśród nas, gości zaproszonych przez KO ZLP i członków Otwartego Koła Autorów. Spotkanie prowadziły: Danuta Sułkowska i Lucyna Bełtowska debiutująca w tej roli.
Na początku redaktorka Almanachu powiedziała kilka słów i liczb o samej publikacji oraz podziękowała osobom biorących udział w jej tworzeniu – Andrzejowi Walterowi za zdjęcia Krakowa zamieszczone w numerze, Lucynie Bełtowskiej za korektę, Annie Pituch-Noworolskiej za wybór i przygotowanie utworów zmarłych poetów. Oczywiście największe podziękowania należą się redaktorce, czyli Danucie Sułkowskiej, ale o tym na końcu.
Po tym wstępie nastąpiło czytanie wierszy. Rozpoczął jeden z gości – prof. Waldemar Hładki wierszem o przemijaniu, a potem czytali kolejno obecni członkowie KO ZLP. Wszystkie czytane wiersze pochodzą z tego numeru Almanachu, ale wysłuchanie ich i to czytanych przez autorów, to zupełnie inna sytuacja niż czytanie samemu w milczeniu. Niektóre z wierszy wywarły duże wrażenie na słuchaczach, ale oklaskami nagradzane były wszystkie.
Muzyczną oprawę zawdzięczaliśmy panu Arturowi Sędzielarzowi, który jest kompozytorem, muzykiem. Na początku zagrał na klarnecie swój utwór zatytułowany „Strach”. Była to muzyka ciekawa w brzmieniu, a instrument ten był słyszany w Sali Fontany chyba po raz pierwszy. Brzmiał wspaniale i stworzył natychmiast inny, trochę tajemniczy nastrój wieczoru.
Wiersze tych, których nie ma, ale o nich wspominamy, czytały obie Panie prowadzące. Utwory zmarłego niedawno prof. Ignacego S. Fiuta, którego znała i pamięta większość obecnych na sali, przypomniały nam o stracie wspaniałego, życzliwego i mądrego człowieka.
I znowu pojawił się przerywnik muzyczny. Drugi utwór był bardziej skoczny, melodyjny i trochę mniej nastrojowy, ale klarnet ma fascynujące brzmienie i długo można go słuchać.
Program wieczoru zamknęli członkowie Otwartego Koła Autorów, czytający swoje utwory zamieszczone w Almanachu.
Szczególne i serdeczne podziękowania Danucie Sułkowskiej za prace przy opracowaniu tego numeru Almanachu, podobnie jak wielu poprzednich, przekazała Grażyna Potoczek w imieniu wszystkich autorów.
Sala Fontany była pełna, szkoda tylko, że tak pełną salę widzimy rzadko, że na innych spotkaniach słuchaczy jest bardzo niewielu.
Zapowiedzi jesiennych wydarzeń, kiermaszu książki w sierpniu oraz serdeczne życzenia wakacyjne zakończyły wieczór.
Anna Pituch-Noworolska

Spotkanie autorskie Aldony Borowicz, Klub Dziennikarzy Pod Gruszką, 9 czerwca, godz. 17.00

10 maj


Foto: Grażyna Potoczek


SZCZERE ROZMOWY Z ALDONĄ BOROWICZ
Bohaterką spotkania literackiego „Moje powroty do Wiecznego Lasu” była zaproszona przez Krakowski Oddział Związku Literatów Polskich Aldona Borowicz – autorka trzech tomików poezji oraz licznych esejów i prac krytycznych o twórczości takich poetek jak Sylvia Plath, Marina Cwietajewa, Anna Świrszczyńska czy Halina Poświatowska. Laureatka wielu konkursów literackich, w swej twórczości nawiązująca do szeroko rozumianej kultury europejskiej a także do filozofii Wschodu. Jej wiersze tłumaczono na język angielski, białoruski, czeski, litewski, rosyjski i słowacki.
Prowadząca to spotkanie Anna Pituch-Noworolska skupiła swoją uwagę na wierszach z tomu „Cienie na rozwietrze”, gdzie autorka odnosi się do konkretnych osób i zdarzeń, pisząc o swojej ulubionej wokalistce Elli Fitzgerald czy bułgarskiej jasnowidzce Babie Wandze, której przepowiednie były na tyle interesujące, że stały się również nową inspiracją.
Przeczytano kilka wierszy, a dwa z nich – „Chwila” i „Dałeś mi zbyt wiele wyobraźni” posłużyły jako temat do dyskusji o prawdzie i fałszu w odbiorze rzeczywistości.
Pytanie o preferowane przez Autorkę formy wiersza poprzedziła rozmowa na temat dwóch tendencji dominujących u piszących – do opowiadania z jednej strony a z drugiej strony do surowego, oszczędnego skrótu myśli. Dla Aldony Borowicz zatrzymanie krótkiej chwili, gdzie nie ma miejsca na refleksję, powoduje że wiersz ma charakter impresyjny. Przykładowo drzewo obsypane bielą kwiatów jest dla poetki symbolem japońskiego całunu pośmiertnego lub welonu utkanego z białych różyczek. Wiersz długi, natomiast powinien mieć kilkanaście zwrotek. Autorka wyznała, że była prekursorką długiej frazy, która nie mieściła się na stronie pionowo i była drukowana poprzecznie, jak w debiutanckim tomiku „A ta radość pierwsza”. Przyznała, że nie zastanawiała się, czy woli krótkie czy długie wiersze i skwitowała pytanie żartem – gdyby pisała w czasach komunistycznych, zapewne byłyby to wiersze długie, ponieważ płacono wtedy za każdą linijkę.
Aldona Borowicz jako wieloletnia Prezes Warszawskiego Oddziału ZLP (od 2023 roku Prezes Honorowa) została poproszona o uwagi na temat aktywności młodych autorów, których jak się okazuje, nie interesuje przynależność do stowarzyszeń twórczych, niczego im przecież nie oferujących. Młodzi twórcy obecnie funkcjonują w małych grupach, na portalach literackich, gdzie odbywają się nawet (niekoniecznie profesjonalne według autorki) lekcje pisania. Język poetycki tych utworów nie jest bogaty, a tomiki podobne do siebie. Nie ma w nich pojęcia autorefleksji. Z tych dywagacji wynika, że trudno jest znaleźć debiut literacki, który jest przemyślany, z dużą emocjonalnością i własnym zdaniem.
Anna Pituch-Noworolska dodała, że otwarty rynek publikacji internetowych ma duży wpływ na obraz współczesnej literatury. Do czytelnika często trafia utwór bez działań i uwag redaktorskich, bez selekcji.
W ostatniej części spotkania padło pytanie z kategorii osobistych. Wieloletnim partnerem Aldony Borowicz był Andrzej Tchórzewski – filozof, socjolog, poliglota i poeta. Bohaterka wieczoru opowiedziała rozmówczyni, że nie czytali sobie swoich wierszy, nie podbierali pomysłów. To był oddzielny świat tabu dwóch poetów. Ale pisali do siebie listy-wiersze: „Do A” i „A do A”, w których ewidentnie wybrzmiewa inna poetyka. Pani Aldona wydała poezje męża zebrane z okresu sześćdziesięciu lat jego twórczości a wkrótce ukaże się druga książka z esejami Andrzeja Tchórzewskiego.
Po przeczytaniu kolejnej porcji wierszy („Nie pytaj o jutro”, „Przebudzenie”, „Bezsenność”, „Do trzech razy sztuka”) na zakończenie wieczoru autorka stwierdziła, że nie jest mieszczuchem tylko dzieckiem z lasu, który to las uwielbia i którego nauczyła się przy płomieniu lampy naftowej. To szczere wyznanie Aldony Borowicz usłyszeli uczestnicy bardzo ciekawego spotkania autorskiego w dniu 9 czerwca w Sali Baltazara Fontany Klubu Dziennikarzy” Pod Gruszką” i internauci zgromadzeni przed monitorami.
Grażyna Potoczek