Promocja książki Juliusza Wątroby „Spóźniony pospieszny”, Klub Dziennikarzy Pod Gruszką, 13 października, godz. 17.00

6 wrz


Foto: Anna Pituch-Noworolska

Foto: Artur Sędzielarz


POCIĄG DO…
 
Każdy z nas podróżował pociągiem – kiedyś, dawno jeszcze z lokomotywą wypuszczającą kłęby białego lub czarnego dymu. Dziś to już inaczej wygląda, inny czas, inne pociągi, ale… Pozostaje podróż – przemieszczanie się w czasie z miejsca do miejsca i spotykanie podróżnych. Można podróż nawet daleką spędzić z książką, oglądać krajobraz, ale można też spojrzeć na współpasażerów. Zanotować ich nastrój, zachowanie i rozpocząć rozmowę. Długa podróż to wspaniała okazja na swobodną rozmowę z nieznajomymi. Czasami ta rozmowa to prawie opowieść o własnym życiu, czasami to tylko delikatne wspomnienia, ale zawsze coś w tych rozmowach się dzieje. Spotkanie nieznajomych wyzwala chęć mówienia, opowiadania choćby dlatego, że na docelowej stacji wysiadamy i na tym spotkanie się kończy.
Wczoraj w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką” podróżowaliśmy z Juliuszem Wątrobą i jego najnowszą książką „Spóźniony pospieszmy”. Spotkanie prowadziła Danuta Sułkowska, która we wstępie powiedziała, że jest to podróż wielotorowa. I to już był sygnał, że rzecz jest ciekawa. Juliusz Wątroba pisze nie tylko piękne i mądre wiersze, ale również jest satyrykiem, występuje w kabaretach, pisze scenariusze. Na pytanie jak można równocześnie być lirykiem, poetą i satyrykiem, odpowiedział, że to właśnie pozwala mu tworzyć, bo ma dwa skrzydła, które go unoszą. Opowiadał o scenicznym scenariuszu opartym na tej książce i spektaklach w teatrze, na których widzowie zapełniali miejsca do ostatniego, a on sam występował, odtwarzając postać męskiego bohatera. Obydwoje – prowadząca i autor czytali wybrane fragmenty książki. Słuchaliśmy krótkich, celnych opisów ludzi, dialogów pełnych lekkiego humoru, który wywoływał niewymuszony uśmiech z opisanych sytuacji. Autor zarzekał się, że opisane sytuacje się zdarzyły choć w opisach zostały nieco przetworzone, aby nie były wprost rozpoznawalne. Czytelnik dostaje książkę, w której więcej jest opisów rzeczywistości niż czystej wyobraźni i fantazji autora. To wskazuje na jego wrażliwość, umiejętność obserwacji a potem dobre pióro do opisu tego, co zauważył. W chwili wolnej dla słuchaczy zastanawialiśmy się, dlaczego tak łatwo zwierzamy się obcym a milczymy wśród znanych nam osób. Podróż zgodnie z tytułem miała być „spóźniona” – nie była spóźniona była ciekawa i pełna humoru.
Anna Pituch-Noworolska