Foto: Maria Leżańska
KOBIECY WIECZÓR Z POEZJĄ
Na podium w sali Fontany Klubu Dziennikarzy Pod Gruszką wczoraj wieczorem pojawiły się tylko kobiety – autorka nowego tomiku poezji Danuta Perier-Berska i prowadząca spotkanie Lucyna Bełtowska oraz Niezależna Grupa Teatralna „Porfirion”, czyli kolejne 3 kobiety. Spotkanie otwarła pani Grażyna Potoczek. Sala była pełna do ostatniego miejsca.
Nowy tomik autorki ma tytuł: „między wcieleniami” i piękną lśniąca okładkę. Ozdobą okładki jest nietypowa mandala z symetrycznymi kręgami utworzona z rozbitych kawałków porcelanowych filiżanek zamiast malowanej lub tradycyjnej z kolorowego piasku. Z tych samych fragmentów filiżanek są w książce dwie „układanki” – jedna to sylwetka filiżanki a druga sylwetka ptaka. Są ozdobą stron tytułowych rozdziałów, na które podzielony jest tomik.
Panie zaczęły wieczór od rozmowy. I w tej rozmowie pojawiło się pytanie do autorki o jej ocenę poezji. I tu usłyszeliśmy, że według autorki jest poezja kobieca i męska. Prowadząca miała odmienne zdanie, twierdząc, że jest poezja dobra lub zła bez względu, kto trzyma w dłoni pióro. Nie zmieniło to miłej atmosfery i wieczór potoczył się dalej. Czytanie wierszy przez autorkę i prowadzącą rozpoczął wiersz tytułowy „Między wcieleniami”
Kim byłam między wcieleniami
Pisząca na skórze skał
Zielarką
Wiedźmą spaloną na stosie
Strażniczką dawnych wierzeń
A może florystką
Układającą słowa
W bukiety
To ciekawy wiersz, bo w przenośniach pokazuje, jak wiele w naszym życiu jest ról – właśnie owych wcieleń, które spełniamy zależnie od sytuacji życiowej, potrzeby czy konieczności. Wieczór miał piękną oprawę muzyczną poezji śpiewanej. Twórcą muzyki jest pani Grażyna Łapuszek, a słowa oczywiście Danuty Perier-Berskiej. Panie współpracują od ponad 20 lat, a efekty ich współpracy to koncerty promujące poezję śpiewaną. W tym wieczorze usłyszeliśmy m.in. piosenkę i melorecytacje przypominające pobyty autorki w Paryżu – to w ramach wspomnień. W książce „między wcieleniami” drugi rozdział „Muzyka spadających liści” to właśnie część wspomnieniowa i bardziej osobista. Zacytuję jeden z wierszy.
Zapadam się po
Kostki
Kolana
Pas
Moja twarz
Jak jesienny liść
Jak wiekowe drzewo
Na końcu drogi
Kurczowo trzymam się gałęzi
Powtarzając jak mantrę –
Jeszcze
Mogę oddychać
Uśmiechać się
Pisać wiersze
Jeszcze
Mogę marzyć
I tym stwierdzeniem „mogę marzyć” chciałabym zakończyć swoją refleksję o wieczorze kobiecej, zdecydowanie kobiecej poezji w Klubie Dziennikarzy Pod Gruszką.
Anna Pituch-Noworolska












