Promocja tomu poetyckiego Małgorzaty T. Skwarek Gałęskiej „Puchar Likurga” – Klub Dziennikarzy Pod Gruszką, 27 stycznia, godz. 18.00

5 sty


Foto: Maria Leżańska


KOSMOS I POEZJA

Wydawałoby się, że trudno pogodzić wiedzę o kosmosie i poezję. Wieczór, którego gościem była Małgorzata T. Skwarek-Gałęska a prowadzącym Robert Marcinkowski pokazał, że wcale nie są to pojęcia przeciwstawne.

Małgorzata T. Skwarek-Gałęska przyjechała z Łodzi. Jest autorką 12 tomików poezji, a wieczór poświęcony był promocji ostatnio wydanego tomiku pod tytułem „Puchar Likurga”. Spotkanie zaczęło się od pytania o inspirację, o moment, który był zapoczątkował pisania wierszy. Okazało się, że przełomowym momentem, który natchnął autorkę do pisania był przedmiot – pióro jeszcze takie ze stalówką, któremu często przytrafiają się kleksy. Jak przyznała, rękopisy nadal pisze piórem, ale już wiecznym. Wielu autorów wciąż używa pióra i nie jest to rzadkie zjawisko.

Inspiracją do poruszania konkretnych tematów, opisu zdarzeń, zagadnień, zjawisk w wierszach autorki jest jej zainteresowanie wieloma dziedzinami wiedzy, ale głównie szeroko rozumianym pojęciem kosmosu. To zainteresowanie jest dwukierunkowe – my ludzie jako część kosmosu i kosmos jako istnienie bez względu na to czy jesteśmy, czy nas nie ma. Na pytanie o tytuł tomiku – „Puchar Likurga” autorka wyjaśniła, że jest to rzeczywisty przedmiot – puchar szklany, w którym w szkło wtopione są drobinki srebra i złota tak, że zależnie od światła puchar zmienia kolor. Do dziś nie wiadomo, jak zostały odlane. I ta fascynacja znalazła miejsce w wierszu pod tym samym tytułem: „nanodrobinki srebra i złota/ wymieszane spojone w jedno/ mogą pomóc lub zabić/ wiedzą o tym/ strażnicy trwania”. Mówiąc o tym wierszu, autorka podkreśliła, że poezja jest jak ten puchar – odbiera się ją w kolorach i to różnych lub bez koloru. Kosmos pojawia się w kilku wierszach – np. „Gloria”: „niesporczaki polecą w kosmos/ przecież wyglądają jakby stamtąd przybyły/ tyle wytrzymują… a my wciąż odkrywamy tajemnice Shakespeare’a”…

W wierszach Małgorzaty T. Skwarek-Gałęskiej pojawiają się rzadkie przedmioty – dodekahedron, zwierzęta – niebieski smok (rzadki gatunek ślimaka), struktury – helisa nici DNA, zjawiska – widmo Brockenu, horyzont Turnera i pojęcia filozoficzne – brzytwa Ockhama.

„Puchar Likurga” jest pozycją dwujęzyczną – polsko-hiszpańską i nie jest to jedyna pozycja tłumaczona na język hiszpański. Oprawa graficzna tomików jest bardzo ciekawa, a autorce pomaga w tym córka – Dominika Anna Gałęska. Książki mają również zróżnicowaną formę np. „Wachlarze” są maleńką książeczką a „BaletNica” jest połączeniem dwóch tomików w jedną całość, którą można czytać od pierwszej lub od ostatniej strony.

Rozmowa o tworzeniu, o zainteresowaniach, o szeroko rozumianej wiedzy, w tym o kosmosie, była bardzo ciekawa dla słuchaczy, a forma swobodnej wymiany myśli i poglądów przerywana czytaniem wierszy spowodowała, że wieczór minął szybko.

Anna Pituch-Noworolska

Otwarte spotkanie literackie „W kręgu dobrych uczuć”, Klub Dziennikarzy Pod Gruszką, 20 stycznia, godz. 18.00

5 sty


Foto: Maria Leżańska


OTWARTE SPOTKANIE LITERACKIE „W KRĘGU DOBRYCH UCZUĆ”, KLUB DZIENNIKARZY POD GRUSZKĄ, 20 STYCZNIA, GODZ. 18.00
Kolejne udane spotkanie i miły Pod-Gruszkowy epizod. Spotkania na których czyta wiersze większość (a potencjalnie wszyscy spośród) obecnych autorów, mają wartość zarówno artystyczną jak integracyjną. Wyraża się ona przyjazną reakcją sali i na humor i na lirykę tekstów, spontanicznym dialogiem wykonawców z publicznością – i chęcią kontynuowania wieczoru, już poza salą Fontany, przy herbacie, a nawet grzanym winie. Dzięki sprawnemu zarządzaniu (czytaj zdecydowanej dyrygenturze) pani Prezes Oddziału Anny Pituch-Noworolskiej, w regulaminowej godzinie zmieściła się druga runda wystąpień autorskich, już bez ograniczeń sekundowych, przydająca wieczorowi charakteru powiększonej wolności, a nawet, jakże właściwego poetom, rozprzężenia. Którego w żadnym razie nie można mylić oczywiście z brakiem dyscypliny. Reprezentowany był także świat poetycko aktywnej medycyny (a zwłaszcza piękniejszej połowy świata tego kwiat). W rozbudzaniu reakcji sali wyróżnił się Aleksander Jasicki, łącząc erotyzm tekstów ze swym wznowionym członkostwem (czy go to nie obraża, upewniał się) w Oddziale. Wybuchem (stłumionego natychmiast) śmiechu pani Prezes dała do zrozumienia, że nie ma nic obraźliwego w członkostwie w Krakowskim Oddziale ZLP, zaś o starożytnej tradycji wysuwania na czoło członka z ramienia przypomniał Andrzej Walter, którego szacunek dla tradycji w pełni podzielam.
Robert Marcinkowski

Spotkanie autorskie Bożeny Bisztygi, Ewy Piekarskiej i Janiny Wiśniewskiej, „Podróże słowem przez zwykłe dni”, Klub Dziennikarzy Pod Gruszką, 9 grudnia, godz. 17.00

26 lis


Foto: Maria Leżańska


JEDYNE TAKIE TRIO 
O WIERSZACH BOŻENY BISZTYGI, EWY PIEKARSKIEJ I JANINY WIŚNIEWSKIEJ
Wtorkowe spotkanie, mające miejsce 9. grudnia w Sali Fontany ,,Pod Gruszką”, dało słuchaczom okazję do zapoznania się z twórczością trzech krakowskich poetek, członkiń Otwartego Koła autorów przy ZLP – Bożeny Bisztygi, Ewy Piekarskiej i Janiny Wiśniewskiej.
,,Podróże słowem przez zwykłe dni” to tytuł, a na także motyw przewodni prezentowanej poezji, adekwatny do poruszanych w nim tematów. Treść odczytanych przez autorki wierszy krążyła wokół wątków codzienności, przemijania i straty, cennych, choć nierzadko bolesnych wspomnień, a także natury jako źródła wytchnienia. Wzruszały strofy wierszy Ewy, inspirowane historią i teraźniejszością krakowskiego Kazimierza, który nazwała swym miejscem na ziemi. Wiersze Janiny, „góralki z Żywca”, sugestywnie przedstawiały przyrodę bliskich jej stron. Wrażenie robiły zarówno utwory przesycone melancholią, ale też te pisane gwarą, pełne przewrotnego, nieco rubasznego humoru. Z kolei Bożena Bisztyga wykorzystała swój czas nie tylko prezentując swą poezję, ale także podnosząc temat AI i jej możliwości wzbogacania materii słowa podkładem muzycznym. Temat tyleż kontrowersyjny, co aktualny, tym bardziej, że wielu poetów już stosuje go w swej codziennej praktyce.
Po oficjalnym zakończeniu spotkania jeszcze długi czas wymieniano uwagi i wrażenia związane z podejmowanymi przez autorki problemami, formą i treścią ich wierszy.
Urszula Mądrzyk

Spotkanie autorskie Aleksandra Jasickiego „Powrotów trzy…”, Klub Dziennikarzy Pod Gruszką, 25 listopada, godz. 18.00

2 paź


Foto: Grażyna Potoczek i Danuta Perier-Berska


ALEKSANDER JASICKI. POWROTY

Spotkanie autorskie Aleksandra Jasickiego „Powrotów trzy…” zrzeszonego w Krakowskim Oddziale Związku Literatów Polskich poety, publicysty, wydawcy, animatora sztuki i kultury rozpoczęło się od opowiadania o ogromnym dorobku artystycznym bohatera wieczoru. Począwszy od 12 tomików poezji z ubiegłego i obecnego tysiąclecia, ponad 300 wierszy publikowanych w prasie, kilkudziesięciu wystaw malarstwa, rzeźby i grafiki po działalność poligraficzno-wydawniczą. W wydawnictwie Aleksandra Jasickiego ukazało się ponad 40 publikacji różnych autorów, dwa własne tomiki oraz sześćsetstronicowa Kronika Gdowa – efekt ponad dwuletniej pracy w archiwach i dokumentacji historycznej.

 Moderator spotkania, Robert Marcinkowski, w pokazie slajdów z „okresu bieszczadzkiego” udowadniał, że romans Aleksandra Jasickiego z Bieszczadami trwał wiele lat, angażując go nawet w pracę grupy Straży Ochrony Przyrody. Autor przywrócił nazwę Bieszczad, pisząc „Wybacz mi Bieszczadzie” czy „Wnyki Bieszczadu”, co zauważył i podkreślał przed laty Jerzy Harasymowicz.

Penetrowanie nowych miejsc, potrzeba kontaktu z naturą, doprowadziły do decyzji o budowie domu na wsi, gdzie też w wyremontowanym budynku gospodarczym funkcjonowała „artystyczna stodoła”. W galerii stodoły prezentowane były pirografie, wypalane w drewnie portrety w cyklach „Iż Polacy nie gęsi” w liczbie ponad 600 obrazów czy „60 twarzy polskich malarzy” również wyrzezanych lutownicą (pirografem), o rzeźbionych figurkach nie wspominając. W trakcie 8 wystaw pirograficznych, między innymi w pomieszczeniach Opery Krakowskiej kolekcję obejrzało około 12 tysięcy osób. Jasicki był także założycielem i właścicielem Galerii Sztuki „Atelier Piekarnia”, która z powodzeniem propagowała nie tylko malarstwo. Zgromadzeni w sali uczestnicy spotkania mogli zobaczyć na ekranie fotografie z niektórych wystaw.

Rozmową o tytułowych „Powrotach trzech…” czyli o powrocie do Krakowa, do pisania i do muzyki – gry na gitarze (póki co odłożonej w czasie), Robert Marcinkowski nawiązał do najważniejszej aktywności artystycznej Aleksandra Jasickiego, poezji. Przyszedł czas, żeby bohater wieczoru przemówił wierszem. Poeta czytał swoje utwory wybrane z kilku tomików, których okładki pojawiały się na ekranie, podobnie jak prezentowane wiersze. Teksty napisane przed trzydziestoma laty wybrzmiały również z muzyką stworzoną przez sztuczną inteligencję, która dostała od Autora konkretne zadanie z określeniem rodzaju muzyki, rytmu, melodyczności i doboru instrumentów, co stworzyło konsekwentną całość. Prowadzący spotkanie Robert Marcinkowski, przecież sam poeta i bard, był nastawiony sceptycznie do tego pomysłu, twierdząc, że pochodzi z pokolenia, w którym „inteligencja nie była jeszcze sztuczna”, na koniec nie ukrywał zaskoczenia. Wyznał, że oprawa muzyczna nie fałszowała, ponieważ teksty były niezawodne.

Prezentacja wspaniałej, dojrzałej poezji Aleksandra Jasickiego i błyskotliwe, nietuzinkowe komentarze prowadzącego sprawiły, że było to, niewątpliwie, jedno z najlepszych spotkań autorskich w Sali Baltazara Fontany Klubu Dziennikarzy „Pod Gruszką” w cyklu literackich wieczorów Krakowskiego Oddziału ZLP.

Grażyna Potoczek

Promocja dwujęzycznego tomiku wierszy Małgorzaty Kulisiewicz „Sennik Hoppera”, Klub Dziennikarzy Pod Gruszką, 18 listopada, godz. 18.00

2 paź


Foto: Maria Leżańska


„SENNIK HOPPERA” ALBO „HOPPER’S DREAM BOOK”

Cykliczny wieczór literacki w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką” przygotowany przez Krakowski Oddział Związku Literatów Polskich tym razem zgromadził miłośników poezji Małgorzaty Kulisiewicz.
Prezentowane, najnowsze wiersze Autorki, zawarte w dwujęzycznym tomiku „Sennik Hoppera”, omówiła prowadząca spotkanie Anna Pituch-Noworolska we wstępie, przybliżając sylwetkę tytułowego Edwarda Hoppera – malarza krajobrazu, ludzi a zarazem samotności.
Z przedstawionej oceny wynika, że wiersze Małgorzaty Kulisiewicz są refleksyjne, zawierające szeroki wachlarz poetyckich środków wyrazu, co świadczy o umiejętności posługiwania się słowem. Jest w nich wiele fascynacji malarskich, filmowych i muzycznych, dużo nawiązań filozoficznych. Inspiracje malarskie są na tyle silne, że ulubieni malarze pojawiają się po kilka razy we wszystkich tomikach Małgorzaty Kulisiewicz. Ukryte w wierszach odniesienia do religii są poruszane delikatnie, bez narzucania czytelnikowi jakichkolwiek sugestii. Dyskusja na temat archetypicznego bohatera, który zaintrygował autorkę (Pan Nikt pojawia się w ostatniej części książki), doprowadziła do porównań z podobnymi bohaterami w twórczości innych pisarzy. Pan Nikt staje się w poezji Małgorzaty Kulisiewicz bytem odrębnym, zaczyna żyć własnym życiem. Autorka może się z nim zaprzyjaźnić, nawet pokłócić, wchodzić z nim w różne relacje.
Wywołany przez prowadzącą spotkanie temat sztuki wtórnej, nasunął wiele pytań. Czy istnieje kontrast wyobraźni człowieka piszącego wiersze i człowieka tworzącego film albo przedstawienie teatralne? Czy efekt oddziaływania filmu i teatru to przede wszystkim manewrowanie wyobraźnią odbiorcy? To często pojawiające się w twórczości Autorki dylematy, chociażby w wydanym niedawno tomiku „Kinoptycznie”. Obecny na sali Leszek Czapliński, filmoznawca, włączył się do dyskusji.
Wiersze z tomiku” Sennik Hoppera” w interpretacji autorki i prowadzącej wybrzmiały również w języku angielskim w świetnym tłumaczeniu Anny Luberdy-Kowal, której udało się nie tylko oddać poetyckie przesłanie, ale także zachować melodykę wierszy, co podkreśliła Anna Pituch-Noworolska. Tłumaczka wyznała, że dla niej przekład jest zawsze wyzwaniem i przygodą. Krótkie wersy tłumaczy się łatwiej, natomiast kiedy pojawiają się tropy filozoficzne i historyczne, potrzebne jest ucho, które wyłowi niuanse językowe. Wszystko spina forma. Najlepiej, kiedy osoba tłumacza wierszy jest poetą. Ważna jest również współpraca autora i translatora.
Na koniec bardzo ciekawego spotkania z poezją Małgorzaty Kulisiewicz słowa uznania i gratulacje dla Anny Luberdy-Kowal złożył mąż Autorki, anglista Krzysztof Kulisiewicz. Autorka długo podpisywała swoje tomiki przygotowane przez wydawcę Rafała Czachorowskiego prezesa Fundacji Duży Format.
Grażyna Potoczek

Promocja tomiku wierszy Krystyny Alicji Jezierskiej „Zegarnik” – Klub Dziennikarzy Pod Gruszką, 28 października, godz. 17.00

22 wrz


Foto: Maria Leżańska


JESIENNE SPOTKANIE Z CZASEM
 
W dniu 28 października 2025 roku w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką” odbyło się spotkanie z krakowską poetką Krystyną Alicją Jezierską, członkinią Krakowskiego Oddziału ZLP.
Czekałam na to wydarzenie, ciekawa jej kolejnego tomu poezji pt. „Zegarnik”.
Już sam tytuł tomu intrygował.
Na wstępie Marzena Dąbrowa-Szatko podzieliła się swoimi refleksjami na temat utworów składających się na nowy tom poetycki Krystyny Alicji Jezierskiej.
Spotkanie poprowadził Jan Masłyk. W jego interpretacji oraz Autorki wysłuchaliśmy wierszy wybranych z promowanego tomu. Część wierszy opublikowana została po angielsku i w tym języku została przeczytana.
Wieczór uświetnił muzycznie Hubert Jezierski, który akompaniując sobie na gitarze, zaśpiewał teksty bohaterki spotkania do skomponowanej przez siebie muzyki.
Na zakończenie Autorka podziękowała wszystkim, którzy przybyli, by wsłuchać się w jej liryczno-metafizyczną poezję.
Kiedy spotkanie dobiegło końca, każdy wychodził z „Zegarnikiem” i autografem autorki w szarość jesiennej nocy…

Danuta Perier-Berska