ZOFIA GARBACZEWSKA-PAWLIKOWSKA

17 Sie

Garbaczewska-Pawlikowska


ŚP. ZOFIA GARBACZEWSKA-PAWLIKOWSKA
1922 – 2017

Poetka, malarka, uczestniczka wielu wystaw zbiorowych (m.in. W Pałacu Pugetów, Śródmiejskim Ośrodku Kultury, Galerii Helena) i indywidualnych (w kraju i za granicą). Stała ekspozycja jej obrazów znajduje się w Pałacu Villa Serbelloni w Bellagio (Włochy).

Nie nadążam

nie nadążam
za życiem
ale chyba zdążę
na śmierć

jakże inaczej
tam wszyscy zdążymy

Powyżej zacytowany wiersz pochodzi z tomu Żyję z przyzwyczajenia Zofii Garbaczewskiej-Pawlikowskiej. Wymowny w swojej treści, i jak pisała sama autorka, stał się puentą dla Jej długiego życia. Teraz już wie, że „nadążyła” za innymi. Wszystko czego dokonała, zostanie po niej tak długo, jak długo będziemy pielęgnować pamięć o Niej .
Skromna i dostojna starsza Pani, taką ją poznałam w latach 2000 na spotkaniach poetyckich w ZLP w Krakowie. Z czasem Jej poezja znalazła miejsce w moim domu. Artystyczna dusza tej utalentowanej Koleżanki zwróciła moją uwagę, resztę sprawił zbieg okoliczności, a wypadek, któremu uległa, zbliżył nas do siebie. Polubiłam Ją i jak sądzę z wzajemnością, czego dowodem była ofiarowana (mnie i mojemu mężowi Antoniemu) własnoręcznie napisana przez poetkę ikona. Czy była ona inspiracją do mojego zainteresowania się tego rodzaju sztuką – trudno powiedzieć. Ale mój mąż wykorzystał tę okazję i namówił mnie do pisania ikon. Obrazek wisi w naszym mieszkaniu od lat i ilekroć na niego spojrzę, wspominam Panią Zofię.
Poetka, pisarka, malarka ma w swoim dorobku 19 tomów poezji, jedną prozę autobiograficzną i kilka opowiadań. Jako malarka nagradzana i wyróżniana na licznych wystawach w kraju i za granicą. Piękny dorobek. Spełniona jako matka i żona, a zapewne i babcia. Skromna i pełna życzliwości Koleżanka, i taką Ją zachowam w pamięci.
W ostatnim jubileuszowym tomie pt. „Zakamarki pamięci”, który dedykowała synowi w rozdziale ODPRYSKI, w jednym z ostatnich wierszy czytamy:

Śmierć

śmierć jest niepodważalnym dowodem
że się żyło

życie
jest powodem
do śmierci

Żegnaj Koleżanko o duszy artystycznej i przyjaznej dla nas.

Danuta Perier-Berska


Dotarła właśnie do mnie smutna wieść o wielkiej stracie jakiej doznał Krakowski Oddział Związku Literatów Polskich, mianowicie zmarła nasza Koleżanka Zofia Garbaczewska Pawlikowska.
Cytuję za Wikipedią: Zofia Garbaczewska Pawlikowska krakowska poetka, pisarka i malarka, głównie portrecistka. (…) Najpierw pracowała zawodowo jako farmaceutka, a następnie jako chemiczka, poświęcając wolny czas na twórczość malarską i później także literacką.
Wydała 20 książek, głównie tomików poetyckich, a także prozę autobiograficzną.
Miała liczne indywidualne wystawy malarskie w Polsce oraz poza granicami, m.in. w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii i we Włoszech, gdzie w miejscowości Bellagio znajduje się stała ekspozycja malarki. Największe sukcesy w twórczości malarskiej i literackiej odnosiła w latach 80. XX wieku. Została nagrodzona m.in. medalem Narodowej Sztuki Polskiej. Była członkiem Konfraterni Poetów, krakowskiego oddziału Związku Literatów Polskich oraz Bronowickiego Stowarzyszenia Przyjaciół Sztuk Wszelkich …).
Miewałam zaszczyt i przyjemność uczestniczyć wraz z nią w spotkaniach organizowanych przez członków krakowskich Kół Przyjaciół Sztuk Wszelkich; Zofia działała w Bronowickim KPSW, a ja w Zwierzynieckim KPSW.
Pozwolę sobie w ramach wspomnień o naszej znamienitej Koleżance przytoczyć fragment mego żartobliwego poematu „Pięć pór roku” powstałego podczas jednego z takich spotkań w domu któregoś z naszych Przyjaciół:
(…) Wszystkim nam się zdało,
iż Tadeusza postać widna pod powałą,
lecz był to… sam Gospodarz, witał nas u proga
pytając, czy też gości nie znużyła droga,
czy im chłód nie dokucza o zimowej porze,
a goście tylko futra zrzucali na łoże,
zaś Gospodarz szarmancki, nie tylko dla Zosi
(Pawlikowskiej bądź nie bądź) do salonu prosi,
tam Zosia Pawlikowska srebrna od księżyca
srebrem swojej poezji dzwoni i zachwyca (…).

Krystyna Alicja Jezierska