{"id":491,"date":"2015-03-07T22:00:02","date_gmt":"2015-03-07T21:00:02","guid":{"rendered":"http:\/\/zlp-krakow.org\/?p=491"},"modified":"2015-03-09T02:27:36","modified_gmt":"2015-03-09T01:27:36","slug":"stanislaw-nyczaj-sandomierskie-spotkanie-z-julianem-kawalcem","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/zlp-krakow.pl\/?p=491","title":{"rendered":"Stanis\u0142aw Nyczaj  SANDOMIERSKIE SPOTKANIE Z JULIANEM KAWALCEM"},"content":{"rendered":"<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Nie by\u0142o \u0142atwo, ale wreszcie uda\u0142o mi si\u0119 w czerwcu 2006 roku przekona\u0107 Juliana Kawalca do odwiedzin Sandomierza po wielu, wielu latach. Ze szczeg\u00f3lnym uporem wtedy d\u0105\u017cy\u0142em i zabiega\u0142em organizacyjnie, by spotka\u0142 si\u0119 z nami w\u0142a\u015bnie tam na plenerze literackim w swe dziewi\u0119\u0107dziesi\u0105te urodziny. By powr\u00f3ci\u0142 pami\u0119ci\u0105 do czasu m\u0142odo\u015bci i spojrza\u0142 na przebyt\u0105 pisarsk\u0105 drog\u0119. Co ciekawe, ju\u017c bardziej jako poeta, ni\u017c powie\u015bciopisarz, nowelista.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Czemu si\u0119 waha\u0142, pr\u00f3bowa\u0142 odwlec \u00f3w powr\u00f3t? W notatniku uj\u0105\u0142em w dwie wierszowe strofy pr\u00f3by jego telefonicznego wyja\u015bnienia:<\/p>\n<p>Boj\u0119 si\u0119, panie Stanis\u0142awie, przyjecha\u0107<\/p>\n<p>na moje sandomierskie wspomnienia,<\/p>\n<p>bo gdybym cho\u0107 jednym s\u0142owem tam sk\u0142ama\u0142,<\/p>\n<p>powsta\u0142yby z ulic mej m\u0142odo\u015bci kamienie<\/p>\n<p>i ruszy\u0142y ostro, twardo przeciw mnie.<\/p>\n<p>Tam ka\u017cdy zau\u0142ek dobrze mnie pami\u0119ta,<\/p>\n<p>Ka\u017cdy przeskoczony na wagary mur.<\/p>\n<p>Policzone s\u0105 moje odloty, przyloty,<\/p>\n<p>gdy pod nogami osypywa\u0142 si\u0119 czas.<\/p>\n<p>Urodzi\u0142 si\u0119 we Wrzawach pod Tarnobrzegiem w wid\u0142ach Wis\u0142y i Sanu, sk\u0105d przyby\u0142a na sandomierskie spotkanie grupa krewnych. Sp\u0119dzi\u0142 tam dzieci\u0144stwo i czas okupacji, uczestnicz\u0105c w ruchu oporu i tajnym nauczaniu. W Sandomierzu uko\u0144czy\u0142 gimnazjum, a po wojnie \u2013 studia polonistyczne na UJ. I zamieszka\u0142 w Krakowie, pracuj\u0105c jako dziennikarz w prasie ludowej. Jego pisarstwo, kt\u00f3remu zacz\u0105\u0142 po\u015bwi\u0119ca\u0107 coraz wi\u0119cej czasu, opromieni\u0142a s\u0142awa. Kto nie pami\u0119ta jego opowiada\u0144 z tom\u00f3w <em>Zwalony wi\u0105z<\/em>, <em>Marsz weselny<\/em>,<em>Szukam domu<\/em>, powie\u015bci <em>Ziemi przypisany<\/em>, <em>Ta\u0144cz\u0105cy jastrz\u0105b<\/em>, <em>Przep\u0142yniesz rzek\u0119<\/em>\u2026? Kiedy nazbyt dokucza\u0142 mu miejski smog, ucieka\u0142 do drugiego domu w Rabce, by pooddycha\u0107 rze\u015bkim powietrzem. W\u0142a\u015bciwie, na nic nie narzeka\u0142, mo\u017ce tylko na to, \u017ce troch\u0119 pogarsza\u0142 mu si\u0119 s\u0142uch.<\/p>\n<p>Nasze spotkanie by\u0142o dworne, w Zamku Kazimierzowskim, bo i go\u015b\u0107 znamienity, pierwszy laureat nowo ufundowanej og\u00f3lnopolskiej nagrody ZLP im. Jaros\u0142awa Iwaszkiewicza.<\/p>\n<p>Podziwia\u0142em w\u00f3wczas, ile zachowa\u0142 si\u0142. Bez przystawania wszed\u0142 po wysokich schodach zamku na drugie pi\u0119tro. W kawiarni przed wyst\u0119pem autorskim na dzie\u0144 dobry za\u017cartowa\u0142 \u2013 tak si\u0119 zebranym zdawa\u0142o \u2013 \u017ce odczuwa trem\u0119. Tylko ja wiedzia\u0142em (mo\u017ce te\u017c towarzysz\u0105ca mu c\u00f3rka Ewa?), \u017ce to niezupe\u0142nie \u017cart.<\/p>\n<p>\u2013 Panie Stanis\u0142awie \u2013 uprzedza\u0142 mnie, gdy przypomina\u0142em o terminie i \u017ce burmistrz wy\u015ble po niego i c\u00f3rk\u0119 samoch\u00f3d \u2013 mia\u0142em w \u017cyciu chyba tysi\u0105c spotka\u0144 autorskich, ale przed tym sandomierskim denerwuj\u0119 si\u0119. Na my\u015bl o rych\u0142ym przyje\u017adzie do was autentycznie przejmuj\u0119.<\/p>\n<p>Stworzona w zamkowej kawiarni atmosfera, \u00f3w nastr\u00f3j nie tyle napi\u0119cia, co naturalnego, \u017cyczliwego zainteresowania, szybko wygasi\u0142y trem\u0119. Pan Julian zgodzi\u0142 si\u0119 na przybli\u017cenie mikrofonu, kt\u00f3ry w pierwszym odruchu chcia\u0142 omin\u0105\u0107 niczym przeszkod\u0119. Gratulacjom przy powitaniu nie by\u0142o ko\u0144ca. Rozlu\u017ani\u0142 si\u0119, coraz swobodniej, p\u0142ynniej m\u00f3wi\u0142:<\/p>\n<p>\u2013 To, co zobaczy\u0142em pierwszy raz, otworzywszy oczy na \u015bwiat, b\u0119d\u0105c dzieckiem, teraz widz\u0119 bardzo jasno, dok\u0142adnie, dotykalnie. Im wi\u0119cej lat przybywa, tym najdawniejsza moja przesz\u0142o\u015b\u0107 wyra\u017aniej si\u0119 rysuje.<\/p>\n<p>I nasze wzruszenie zdawa\u0142o si\u0119 to potwierdza\u0107, gdy Bohdan Gumowski z Radia Kielce czyta\u0142 wybrane przez autora wspomnieniowe opowiadanie pt. <em>Co by\u0142o najpierw\u2026 <\/em>W partiach pocz\u0105tkowych z narracj\u0105 w drugiej osobie:<\/p>\n<p>\u201eJakie by\u0142o twoje pierwsze dotkni\u0119cie \u017cycia, kt\u00f3re zapami\u0119ta\u0142e\u015b, jaki by\u0142 ten \u015bwiat, kt\u00f3ry ujrza\u0142e\u015b najpierw, jakie by\u0142y jego najwcze\u015bniejsze kolory, kt\u00f3re nadbieg\u0142y ci do oczu [\u2026]?\u201d<\/p>\n<p>Potem ju\u017c monologowe:<\/p>\n<p>\u201eSiedz\u0119 na tej p\u0142achcie [roz\u015bcielonej prze matk\u0119 na trawie \u2013 SN], patrz\u0119 na ten rozci\u0105gaj\u0105cy si\u0119 wok\u00f3\u0142 mnie niziutki \u015bwiat, jakby ju\u017c szarawy, zielonawy. A\u017c tu nagle jaskrawa \u017c\u00f3\u0142to\u015b\u0107, prawie z\u0142ocisto\u015b\u0107 wpada mi w oczy. Ta \u017c\u00f3\u0142to\u015b\u0107 zmieszana ze z\u0142ocisto\u015bci\u0105 jest moim pierwszym wyrazistym, a\u017c prawie do b\u00f3lu w oczach zapami\u0119tanym kolorem. Ta \u017c\u00f3\u0142to\u015b\u0107 z\u0142ocista, nie narzucaj\u0105ca si\u0119 natr\u0119tnie szaro\u015b\u0107, niebiesko\u015b\u0107 jest na granicy mojej pami\u0119ci. Jaskry, kacze\u0144ce by\u0142y pierwsze\u201d.<\/p>\n<p>S\u0142uchali\u015bmy d\u0142u\u017csz\u0105 chwil\u0119, przywo\u0142uj\u0105c sobie w pami\u0119ci sugestywne opisy z Kawalcowskiej prozy. Czy w ca\u0142ej rozci\u0105g\u0142o\u015bci prozy? Spokrewniona z pisarzem emerytowana nauczycielka polonistka, Maria Bobek-Piotrowska, w swym szkicu odczytanym na spotkaniu ukaza\u0142a, jak bardzo autor proz\u0119 nasyca liryzmem za pomoc\u0105 poetyckich metafor.<\/p>\n<p>Wiersze \u2013 przypomnia\u0142a \u2013 zacz\u0105\u0142 publikowa\u0107 p\u00f3\u017ano, gdy\u017c dopiero w 1992 roku w krakowskiej \u201eMiniaturze\u201d ukaza\u0142 si\u0119 jego zbiorek <em>Kochany smutek<\/em>. Od tego w\u0142a\u015bnie momentu prozaik przeistoczy\u0142 si\u0119 w poet\u0119, chocia\u017c zawsze pos\u0142ugiwa\u0142 si\u0119 poetyckim j\u0119zykiem w swojej prozie. I niejako podsumowaniem dorobku prozatorskiego Kawalca sta\u0142y si\u0119 jego tomiki wierszy, po wymienionym: <em>Te dni moje<\/em>, <em>Dom<\/em>, <em>Kochaj mnie za nic<\/em>. Tytu\u0142owy i upersonifikowany \u201edom\u201d jest sztandarowym utworem poetyckim Kawalca. Odzwierciedla moment odej\u015bcia przysz\u0142ego pisarza z rodzinnego domu, ze wsi, i wielkie smutne zadziwienie miastem, w kt\u00f3rym tak naprawd\u0119 nie da si\u0119 \u017cy\u0107 cz\u0142owiekowi pochodz\u0105cemu z \u0142\u0105k i p\u00f3l. Smutne i szokuj\u0105ce by\u0142o to zetkni\u0119cie si\u0119 wiejskiego \u201edomu\u201d z miastem, kamienistymi ulicami i betonowymi placami bez drzew. \u201eDom\u201d przestraszy\u0142 si\u0119 tego, co zobaczy\u0142, i najszybciej, jak m\u00f3g\u0142, uciek\u0142 przez pola, lasy, a nawet przep\u0142yn\u0105\u0142 rzeki i stan\u0105\u0142 na swoim miejscu.<\/p>\n<p>Oto ten s\u0142ynny wiersz:<\/p>\n<p><strong>Dom<\/strong><\/p>\n<p>Wzi\u0105\u0142em pod r\u0119k\u0119 dom<\/p>\n<p>Zgrzybia\u0142ego starca<\/p>\n<p>w s\u0142omianym kapeluszu na bakier<\/p>\n<p>Poszed\u0142em z nim na spacer<\/p>\n<p>\u017ceby mu pokaza\u0107 mury i nagie place bez drzew<\/p>\n<p>Gdy ujrza\u0142 wie\u017c\u0119 tak si\u0119 zdziwi\u0142<\/p>\n<p>\u017ce zachwia\u0142 si\u0119<\/p>\n<p>i omal na mnie nie zwali\u0142<\/p>\n<p>A gdy odzyska\u0142 r\u00f3wnowag\u0119<\/p>\n<p>wyrwa\u0142 mi si\u0119 z r\u0105k<\/p>\n<p>i zacz\u0105\u0142 ucieka\u0107<\/p>\n<p>Ruszy\u0142em za nim<\/p>\n<p>ale nie mog\u0142em go do\u015bcign\u0105\u0107<\/p>\n<p>Bieg\u0142 na prze\u0142aj przez pola i lasy<\/p>\n<p>przep\u0142yn\u0105\u0142 dwie rzeki<\/p>\n<p>straci\u0142em go z oczu<\/p>\n<p>Gdy wreszcie dobieg\u0142em na to miejsce<\/p>\n<p>sk\u0105d go zabra\u0142em<\/p>\n<p>stwierdzi\u0142em \u017ce sta\u0142 spokojnie<\/p>\n<p>tak jakby si\u0119 nic nie zdarzy\u0142o<\/p>\n<p>W ko\u0144cu \u201edom\u201d \u2013 puentowa\u0142a krajanka Poety \u2013 uto\u017csamia si\u0119 ze zbiorem zasad etycznych, kt\u00f3re autor z niego wyni\u00f3s\u0142 w dzieci\u0144stwie i m\u0142odo\u015bci.<\/p>\n<p>Dzi\u015b wynosimy z ca\u0142okszta\u0142tu tw\u00f3rczo\u015bci Juliana Kawalca o wiele wi\u0119cej, ni\u017c m\u00f3g\u0142by spodziewa\u0107 si\u0119 Czytelnik \u015bredniego, a tym bardziej m\u0142odego pokolenia, kt\u00f3ry \u2013 dowiedziawszy si\u0119 o Jego odej\u015bciu i zaciekawiony \u2013 nie znajdzie wspomnianych tu ksi\u0105\u017cek w ksi\u0119garniach. Chyba \u017ce w drodze do domu zdecyduje si\u0119 odwiedzi\u0107 \u2013 zapobiegliw\u0105 jak my w staraniach o spotkanie, gdy Pisarz \u017cy\u0142 \u2013 wymownie zaciszn\u0105 bibliotek\u0119.<\/p>\n<p><em>Prezes Oddzia\u0142u w Kielcach<\/em><\/p>\n<p><em>Zwi\u0105zku Literat\u00f3w Polskich<\/em><\/p>\n<p><em><strong>Stanis\u0142aw Nyczaj<\/strong><\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>&nbsp; Nie by\u0142o \u0142atwo, ale wreszcie uda\u0142o mi si\u0119 w czerwcu 2006 roku przekona\u0107 Juliana Kawalca do odwiedzin Sandomierza po wielu, wielu latach. Ze szczeg\u00f3lnym uporem wtedy d\u0105\u017cy\u0142em i zabiega\u0142em organizacyjnie, by spotka\u0142 si\u0119 z nami w\u0142a\u015bnie tam na plenerze &#8230; <a class=\"more-link\" href=\"https:\/\/zlp-krakow.pl\/?p=491\">Read More &raquo;<\/a><\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[15],"tags":[],"class_list":["post-491","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-archiwum"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/zlp-krakow.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/491","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/zlp-krakow.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/zlp-krakow.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/zlp-krakow.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/zlp-krakow.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=491"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/zlp-krakow.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/491\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":492,"href":"https:\/\/zlp-krakow.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/491\/revisions\/492"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/zlp-krakow.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=491"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/zlp-krakow.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=491"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/zlp-krakow.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=491"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}