Wieczór autorski Bronisława Kozieńskiego, Klub Dziennikarzy Pod Gruszką przy Bibliotece Kraków, 13 listopada, godz. 18.00

3 Lis



Bronek z Obidzy w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką”

13 listopada 2018 r. odbył się w Krakowie wieczór autorski Bronka z Obidzy. To już drugie spotkanie w Sali Fontany tego poety, członka Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich, które poprowadził prof. Bolesław Faron, odkrywca i propagator talentu poetyckiego Bronisława Kozieńskiego. Profesor skrupulatnie omówił twórczość sądeckiego poety, nawiązując do jego miejsca pochodzenia i zamieszkania, a tym miejscem jest wieś Obidza, położona w powiecie nowosądeckim, gmina Łącko. Nie bez znaczenia zapewne jest fakt, iż prof. B. Faron pochodzi z Czarnego Potoku k. Łącka, miejscowości graniczącej z Obidzą, stąd znane mu są krajobrazy, realia i mentalność ludzi zamieszkujących tamte okolice. Prof. B. Faron kilkakrotnie podkreślał, iż poezja Bronka z Obidzy jest swoistym fenomenem, a sam twórca, z zawodu stolarz i budowlaniec, obdarzony jest wspaniałym zmysłem obserwacyjnym, wrażliwością; jest przy tym osobowością niezależną, nieufną, sceptyczną, krytyczną i nie szczędzi gorzkich słów nawet najbliższemu otoczeniu. Bronek z Obidzy po prostu jest sobą. Można by go nazwać – stwierdził Profesor – kronikarzem społeczności, z której się wywodzi. Urzekła Bolesława Farona wypowiedź autora pięciu wydanych dotąd książek poetyckich, dotycząca rozumienia istoty poezji. Przytoczył więc licznie zgromadzonym słuchaczom słowa Kozieńskiego: „Poezja to inny świat, do którego można wejść, (…) to błądzenie we mgle. Trzeba się w niej umieć poruszać. Potrafić w niej żyć i wiedzieć też, kiedy z niej wyjść do codziennego życia i kiedy znów wrócić. Wchodzić i wychodzić”.

Bronek z Obidzy zaprosił „Pod Gruszkę” zespół muzyczny „Byle do Góry”, który w trzyosobowym składzie zaśpiewał siedem wierszy poety. W wykonaniu Jerzego Hołowni (gitara, organki), Bartłomieja Hołowni (gitara) i Leszka Trząski (skrzypce) usłyszeliśmy m.in. znany, piękny utwór: „Noc pięknych koni” i wstrząsający: „Wołyń”.

Tekst i foto: Irena Kaczmarczyk